Szukając nowych miejsc do spacerów wyruszyliśmy z Bobo w głąb lasu. Trochę już znamy pobliskie leśne tereny, jednak odwiedzanie ciągle tych samych miejsc nie daje takiej frajdy co odkrywanie nowych 🙂 Tym samym obraliśmy zupełnie inny kierunek niż dotychczas mieliśmy w zwyczaju. Przeszliśmy znaną nam leśną drogę i zamiast iść tam gdzie zazwyczaj chodzimy, zboczyliśmy ze szlaku w dół lasu. Przy okazji Bobo od razu wyczuł całkiem chyba dla niego ciekawy zapach, niestety dla mnie okazał się delikatnie mówiąc niezbyt przyjemny. Zapach padliny, tego co zostało z sarny czy innego leśnego zwierzęcia to dla wielu psów zapach bardzo interesujący. Pomińmy fakt, że niektóre psie osobniki mają jeszcze w zwyczaju wytarzać się w tym co zostało ze zwierzęcia. Jak widać Bobo jest na tyle uprzejmy, że pozwolił mi uniknąć tego widoku i późniejszego szorowania jego sierści podczas kąpieli z tego niezbyt miłego zapaszku 😉 Zeszliśmy w dół do mokradeł, szukaliśmy małego skrawka suchego terenu by bezpiecznie (czyt. bez utopienia się w błocie) znaleźć się po drugiej stronie. Udało się nam jakoś przejść, mało uczęszczana leśna polana to super miejsce do wybiegania. Bobo był zachwycony. Tyle świeżej trawy, w której można się wytarzać. W zwyczaju Bobo ma zatrzymać się na chwilę, wywąchać nowy teren, pokulać się w trawie, w razie upału napić się wody (dobrze jest mieć ze sobą specjalną butelkę z miską umożliwiającą swobodne picie wody przez psy) i ruszyć dalej. Tuż za polaną wiła się w dole leśna rzeka, widoczne były miejsca gdzie sarny schodzą w dół. Swoją drogą często mijamy ścieżki wydeptane przez leśne zwierzęta. Bobo bardzo często łapie trop i zdarza się nam chodzić takimi ścieżkami. Wracając do tematu, szukaliśmy dogodnego zejścia do rzeki. Znowu poszliśmy za węchem, a właściwie ja poszłam za tropem który złapał Bobo i w ten sposób odnaleźliśmy zupełnie nowe miejsce, idealne w trakcie upałów. Woda jest płytka, z racji tego, że w tym miejscu rzeka zawija tworząc ładne piaszczyste i kamieniste plaże. Nie jest to szeroka rzeka, bardzo spokojna i płytka, dzięki temu Bobo może bez strachu do niej wejść. Wysoka skarpa z jednej strony porośnięta jest starymi drzewami, całość wygląda tajemniczo i zacisznie. Pochodziliśmy jeszcze trochę przy brzegu, Bobo trochę pokopał w piasku, ale zaczęło się robić szaro, więc zdecydowaliśmy się na powrót do domu. Jednak na pewno jeszcze tam wrócimy 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>